Dobra pożyczka-szybkie pozyczki bez biku

Szybki wpływ gotówki jest kusicielską ofertą, w głównej mierze w chwili powiększonych kosztów, na przykład w dniach przedświątecznych. Dużo banków, ma w promocji tak zwane pożyczki od ręki. Metoda ich udzielania zajmuje niejednokrotnie wyłącznie kilka minut, a niezbędny zbiór dokumentów to wyłącznie dowód osobisty.

Właściwie z aktualnymi przepisami, instytucje finansowe mają obowiązek podawania tzw. rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania dla wierzytelności, jakie są w ich ofercie. Ta stopa oprocentowania obejmuje każde dodatkowe opłaty obciążające konsumentów. Ale niestety, aby skusić niezorientowanych petentów, instytucje finansowe zazwyczaj zamieszczają wielkość tej stopy drobną czcionką,albo sygnalizują o jej wielkości dopiero na wyraziste roszczenie pożyczkobiorców.

Oferowanie pożyczek błyskawicznie to bardzo godziwy interes. Instytucje kredytowe wykorzystują kłopoty finansowe konsumentów.

Zawsze powinniśmy całkowicie zobaczyć umowę przedtem nim sie ją podpisuje.

Instytucje oferujące natychmiastowe kredyty gotówkowe pobierają także mnóstwo pobocznych kosztów dla przykładu za odebranie spłaty w twoim mieszkaniu.

Read Users' Comments (0)

Pożyczka pozabankowa-kredyt bankowy

Każdemu z nas, bez względu na, kategorie sprawowanego fachu bądź także pozycję społeczną, przydarzyć może się okoliczność, w jakiej to potrzebować będziemy przysłowiowego, gwałtownego zastrzyku gotówki. Oczywiście przypadek taki jest o tyle wygodna, o ile jesteśmy w posiadaniu własnych oszczędności.

- Sprawdź: Pożyczka bez bik

Co natomiast poczynić w wypadku, gdy poziom naszego konta jest co najskromniej nie satysfakcjonujący?

W takim wypadku godnym poparcia wyjściem z pozycji będzie zaciągnięcie zobowiązania finansowego w formie tak zwanej szybkiej pożyczki. A czym w praktyce cechuje się ów wariant towaru finansowego?

Przede wszystkim jednostka ubiegająca się o szybką pożyczkę, nie musi dręczyć się równocześnie o to, że nie będzie miała biegłości kredytowej stanowiącej równolegle warunek wymagany do podjęcia zobowiązania finansowego za pośrednictwem banku. W momencie korzystania z usługi firmy pozabankowej z reguły żadne zaświadczenia o pozyskiwanych dochodach miesięcznych po prostu nie są potrzebne. Wskazane jest dodatkowo nadmienić, że w wypadku szybkiej pożyczki konkretny pożyczkobiorca nie musi obawiać się o to, czy jego „potencjalny klient” figuruje w rejestrze BIK, czyli w indeksie Biura Informacji Kredytowej.

Read Users' Comments (0)

Pożyczka na oświadczenie-chwilówki bez bik

Ostatnie transformacje w przepisach bankowych w ogromnie wysokim stopniu zniżyły zdolność wzięcia zobowiązania dla wielu konsumentów. Istnieją niemniej jednak towarzystwa pozabankowe , jakie użyczają kredytów na prostych regułach.

Powinniśmy mieć świadomość jakkolwiek, iż takiego rodzaju zobowiązania zawsze są droższe aniżeli zadłużenie w banku. Chociaż przyglądając się głębiej np. pożyczkom w Provident możemy dostrzec iż różnice w całościowych kosztach nie są aż tak nadzwyczaj kolosalne w zestawieniu z pożyczkami gotówkowymi w wielu bankach.

Trzeba także poszukiwać propozycji w serwisach ogłoszeniowych w jakich zamieszczane są ogłoszenia głównie finansowe.

Na rynku finansowym jest bardzo sporo niedużych firm oferujących prywatne pożyczki, które własne produkty reklamują w głównej mierze na portalach ogłoszeniowych. Logiczne jest iż firma jaka ogłasza się w wielu mediach kupuje wyższe zaufanie użytkowników, jednakże nie można nie pamiętać o niedużych organizacjach, jakie mają wielokrotnie korzystniejszą propozycję.

Mariusz Dz.
ror.pisz.pl

Read Users' Comments (0)

Kredyt bank-kredyt dla firmy

Nowa rekomendacja jaka nie tak dawno wkroczyła w życie obniżyła niezwykle możliwości pożyczkowe wielu kredytobiorcom.

Zobacz: Pożyczki pozabankowe

Bardzo dogłębne badanie zdolności finansowej przez instytucje finansowe jak i dodatkowe ograniczenia zawarte w ustawie wywołuje iż dużo konsumentów może zapomnieć o kredycie w banku.

Czy stąd osoby mające marną historię kredytową względnie za bardzo niskie przychody nie wezmą już nigdzie zobowiązania? Nie przecież pracują wciąż instytucje pozabankowe, jakie udzielają pożyczek na prostych zasadach.

W nowej ustawie jest mowa także o takich organizacjach. Chodzi o prezentowanie rzeczywistych kosztów tych pożyczek. Aczkolwiek w przypadku instytucji pozabankowych udzielających prędkich pożyczek można powiedzieć iż nie wiele ona odmieniła. To na ogół banki w rozmaity sposób próbowały zataić całościowe koszty.

Na pewno zadłużenia pozabankowe są droższe niż pożyczki w instytucji bankowej jednak szczegółowo przyglądając się produktom można dostrzec że nie są to aż tak spore różnice. Naturalnie wszelkim bankom zależy żeby ocena o wszystkich instytucjach pozabankowych zajmujących się pożyczaniem finansów była mierna, jednakże w obecnej sytuacji coraz więcej osob sięga po takiego rodzaju pożyczki.

Przykładowo w poprzednim roku pożyczki w provident zyskały bardzo wysoką popularność. Na pewno przysporzyła się do tego kampania reklamowa ale też przystoi tu podnieść że koszty pożyczki w provident nie są aż tak nadzwyczaj znaczne. W zestawieniu do niektórych kredytów gotówkowych są wręcz analogiczne.

Read Users' Comments (0)

Kredyt na dowód bez zaświadczeń-pożyczki prywatne bez bik

Natychmiastowy wpływ gotówki napewno jest kusicielską ofertą, szczególnie w chwili podwyższonych kosztów, np. w chwilach przedświątecznych. Sporo banków, ma w promocji tak zwane pożyczki od ręki. Metoda ich użyczania zajmuje często zaledwie parę minut, a konieczny zbiór dokumentów to wyłącznie dowód osobisty.

Stosownie z bieżącymi przepisami, banki mają obowiązek wyszczególniania tzw. rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania dla kredytów, które są w ich ofercie. Ta stopa oprocentowania zawiera całkowite dodatkowe opłaty obciążające pożyczkobiorców. Niestety, aby zachęcić niezorientowanych nabywców, banki z reguły zamieszczają stopień tej stopy małą czcionką,albo powiadamiają o jej skali dopiero na dokładne życzenie pożyczkobiorców.

Oferowanie kredytów błyskawicznie to bardzo godziwy biznes. Instytucje kredytowe wykorzystują dylematy finansowe pożyczkobiorców.

Zawsze trzeba dokładnie zobaczyć umowę zanim sie ją podpisuje.

Firmy oferujące błuskawiczne pożyczki gotówkowe dodają też niemało pobocznych płatności np. za odebranie raty kredytowej w twoim domu.

Read Users' Comments (0)

-kredyt online

Instytucje finansowe jakie oferują dobre kredyty dla studentów na ogół kładą rozliczne wyznaczniki jeżeli idzie o zdolność kredytową. Zdolność finansowa jaką musi posiadać kredytobiorca ubiegający się o udzielenie korzystnego zobowiązania studenckiego jest wyliczana najczęściej odmiennie w każdym banku mimo że normy przyznawania jakie są narzucone na zobowiązania dla studentów są zbliżone.

Niektóre instytucje bankowe na przykład szacują zdolność kredytową całkiem jednakowo jak zdolność finansową dla innych kredytó dla przykładu hipotecznych.

Bez wyjątków każdy student ma prawo starać się o udzielenie zobowiązania.Wyłączny warunek to zaczęcie edukacji przed zakończeniem 25 roku życia. Uczniowie z rodzin, w których przychód na jednego członka nie przekracza największej wielkości scharakteryzowanej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego mają wysokie szanse na dostanie zobowiązania.

Nim wźmiesz pożyczkę sprawdź:
Najmniejsze oprocentowanie kredytu

Pożyczki studenckie to najczęściej jedyna opcja dla studentów na prowadzenie edukacji. Widok wymogu płacenia zobowiązania studenckiego po zamknięciu edukacji na uczelni wyższej może jednakże wiele słuchaczy studiów wzbudzać niechęć i skłaniać do różnych rozwiązań. Aczkolwiek jednak należycie wyuczony pracownik, może spłacić dług niezwykle prędko, trzeba więc postawić na naukę i polepszyć perspektywy na przyszłość. Warto dlatego wziąć preferencyjny żakowski kredyt i spożytkować na 100% kompletny atut tego narzędzia pieniężnego jakim jest pożyczka dla studentów.

Read Users' Comments (0)

Najlepszy program partnerski

Zyskiwanie na stronie z programem pratnerskim.
Czy realnie da się wypracować prawdziwe pieniążki? Nie ulega wątpliwości nie jest to niemniej taka bardzo prosta rzecz jakby wydawać się mogło. Jest mnóstwo programów partnerskich w jakich powinno się wziąć udział. Głównym wyznacznikiem jakie powinno się sobie przedłożyć określając program z jakim potrzebujemy zarabiać jest tematyka. Tylko program partnerski prezentujący oferty jakie pośrednio lub wprost są powiązane z tematyką naszej witryny zdoła oddać prawdziwe przychody. Jeśli na blogu o zwierzętach umieścisz bannery reklamujące żeńską bieliznę nie uda Ci się nic zarobić. Tematyka portalu musi być precyzyjnie złączona z towarem który reklamujesz. Tylko wtenczas uda Ci się wypracować namacalne środki pieniężne.
Jakie programy partnerskie są zasługujące polecenia?
Najwięcej możesz wypracować na projekcie partnerskim o tematyce finansowej. Pożyczki, polisy to artykuły, jakie wciąż sa w cenie i jest na nie gigantyczny popyt. Bez wątpienia i rywalizacja jest olbrzymia. Niedawno pojawił się program partnerski e-broker, jaki wypłaca prowizję za Ledy. Nie trzeba wyczekiwać wieki na aprobatę wniosków. Ktoś kto wziął uczestnictwo w zewnętrznych programach partnerskich wie co to znaczy. W moim wypadku musiałem często oczekiwać aż parę miesięcy na aprobatę przekazanych wniosków. W programie e-brokera Leady sa wyliczane w okresie realnym. W panelu faktycznie od razu widac ile mamy dochodu i nie wyczekujemy na żadną akceptacje.
To bodajże jeden za najistotniejszych argumentów jakie przemawiają za dołączeniem do tego projektu partnerskiego.
Jak będzie wyglądała współpraca to się okaże w przyszłości, niemniej jednak ten projekt partnerski wydaje się istotnie bardzo dobry.

Tags: , , , ,

Read Users' Comments (0)

Alonzo Gee opuścił Asseco bez pożegnania

W środowym meczu Euroligi w Gdyni z Uniksem Kazań koszykarze Asseco Prokom zagrają bez swojego lidera Alonzo Gee. “Amerykanin spakował się i bez pożegnania wyjechał do domu. To wielkie zaskoczenie” - powiedział trener mistrza Polski Tomas Pacesas.Koszykarze Asseco Prokom będą musieli sobie radzić bez Alonzo Gee. Fot. Michał Fludra /Newspix.pl

“Nie wiemy, co było powodem tak dziwnego kroku. Często zawodnicy wyjeżdżają, kiedy są niezadowoleni ze swojej roli w zespole albo z miejsca pobytu. Tymczasem Gdynia to piękne miasto, a Alonzo, który spędzał na parkiecie sporo minut, był bardzo ważnym ogniwem naszej drużyny. Stawialiśmy na niego, a on rewanżował się dobrą grą. Gee po raz pierwszy występował za granicą i może w jego przypadku zaważyła tęsknota za rodziną? On codziennie rozmawiał przez wiele godzin ze swoją mamą i może zdecydował się do niej wrócić?” - ocenił litewski szkoleniowiec.
Gee wyjechał co prawda z Polski, ale w Gdyni został jego osobisty trener. “I to jest właśnie najdziwniejsze. Obaj razem przyjechali do nas, jednak ten szkoleniowiec powiedział, że nie zostawi naszej drużyny. Alonzo wyjechał bez pożegnania. Wysłał do nas tylko smsy z prośbą, byśmy nie robili mu problemów z tzw. listem czystości. Nie wiem, jak to będzie, bo pieniądze pobierał regularnie na czas, a jednostronnie zerwał kontrakt. W dodatku w tak ważnym dla nas momencie” - podkreślił trener Asseco Prokom.

W meczach Euroligi Amerykanin zdobywał średnio 11 punktów i notował 6,3 zbiórki, natomiast w Zjednoczonej Lidze VTB miał, odpowiednio, 18,5 oraz 9,8. Pomimo absencji swojego lidera, trener Pacesas uważa, że Asseco Prokom jest w stanie wygrać z rosyjskim zespołem.
“Nie ma co rozpamiętywać niespodziewanego odejścia Gee. Trzeba patrzeć w przyszłość. Musimy radzić sobie tym, co mamy. Uniks to świetna ekipa, ale jesteśmy w stanie ją pokonać. Oczywiście pod warunkiem, że każdy nasz zawodnik zagra na 100 procent swoich możliwości i jeszcze będzie miał swój dzień. Liczę, że Przemkowie Zamojski i Frasunkiewicz oraz Piotrek Szczotka godnie postarają się zastąpić Gee” - zaznaczył Pacesas.
Uniks, który w lidze rosyjskiej zajmuje czwarte miejsce z dwoma zwycięstwami i porażką, w Eurolidze przegrał u siebie z Montepaschi Siena 71:79 i Barceloną 65:93, natomiast pokonał w Stambule Galatasaray 68:64. Z kolei w grupie A Zjednoczonej Ligi VTB drużyna z Kazania ma na koncie trzy wygrane i jedną porażkę.
“Uniks to świetny zespół, o którego sile decydują bardzo doświadczeni zawodnicy. Na każdej pozycji trener Paszutin ma do dyspozycji wartościowych koszykarzy” - ocenił Litwin.
W Uniksie występuje wielu zawodników, z którymi koszykarze Asseco Prokom mieli już okazję rywalizować nie tylko w Eurolidze i Zjednoczonej Lidze VTB. “W polskim klubach występowali przecież Lynn Greer i Terrell Lyday. Kibicom dobrze znani powinni też być tacy koszykarze, jak Jawai, McCarty, Sawrasienko, a zwłaszcza Domercant” - wyliczył 40-letni szkoleniowiec.
Ten ostatni jest ze średnią 18 punktów najlepszym snajperem swojej drużyny. “Każdy zastanawia się jak zatrzymać Domercanta, a nikomu i tak to się nie udaje. To świetny koszykarz, który swoją punktową normę zawsze wyrobi. Wiadomo, że nie można go całkowicie odpuścić, bo wtedy zdobędzie 40 punktów, niemniej bardziej trzeba skoncentrować się na innych zawodnikach i sprawić, żeby jego koledzy z zespołu byli mniej skuteczni” - podsumował Pacesas.

Tags: , , , ,

Read Users' Comments (0)

Rowerem w otoczeniu wąwozów

Między Kraśnikiem a Lwowem, na przestrzeni niemal 180 km, rozciąga się falujące malowniczymi wzgórzami Roztocze. To kraina o wielu obliczach, trudna jednak do zgłębienia, bo pełna sekretnych i trudno dostępnych zakątków.Warto zboczyć z utartych ścieżek, żeby w całej okazałości podziwiać piękno Roztocza. /bikeBoard

Szczególnie polecam tym, którzy poszukują tego, co nieodkryte. Przemierzanie tych stron rowerem łączy w sobie elementy ambitnego rajdu na orientację, zmagań o zabarwieniu DH/FR (z jazdą po bandach włącznie) oraz tęgiego off-roadowego fizolstwa na podobieństwo zawodów XC. Prawdziwe MTB-owe szaleństwo! Obszar, który bierzemy dziś na celownik, w dużej części leży z dala od głównych krajowych szlaków.
Wzgardzony przez przemysł słynie z czystego powietrza i kryształowych źródeł. Do niewątpliwych atutów tego zakątka zaliczyć trzeba także gościnność mieszkańców. Tę listę zalet można by jeszcze długo kontynuować, dlatego dziwię się, że tak wiele miejsc na Roztoczu pozostaje wciąż niezadeptanych. Ale akurat to nie powinno nas martwić.

Jeśli inni wolą po raz “n-ty” pojechać w góry, gdzie znajdą może bardziej spektakularne, ale - co za tym idzie - intensywniej eksplorowane ścieżki, to ja dla odmiany proponuję roztoczańskie ubocze. Takiej jazdy nie posmakujecie nigdzie indziej - 100 procent “original”!
W piekielnym labiryncie
Jeśli sądzicie, że z tą jazdą po bandzie trochę bujam, zerknijcie proszę na mapę topograficzną okolic Szczebrzeszyna. Na zachód od tego miasta znajduje się rezerwat “Piekiełko”. To, co ujrzycie - te wszystkie surrealistyczne dziwolągi o kształtach przypominających zwarcie elektryczne albo jakieś ośmiornice, mogą Wam nasunąć myśl, że kartograf, który nakreślił mapę, najwyraźniej sfiksował.
Tymczasem zagadkowe twory to nic innego, jak tylko niesłychanie skomplikowana rzeźba terenu, a ściślej rzecz ujmując - wyjątkowe zagęszczenie wąwozów lessowych. Mieliście kiedyś okazję zmierzyć się z takim terenem? Ja widziałem coś takiego po raz pierwszy i doznałem prawdziwego wstrząsu. Szczena po prostu opada.
Znaczne różnice wysokości (do stu metrów) w połączeniu z głębokimi rozcięciami erozyjnymi dają arcyciekawą mieszankę. Naturalnie utworzony teren przypomina rasowy “bike park”. Miejscówki takie jak “Łopata” czy “Wilcze Doły”, które znam z Lasku Wolskiego, wymiękają.
bikeBoard
W “Piekiełku” i okolicy bywa naprawdę gorąco. Wyjątkowe w skali kraju (a nawet Europy) zagęszczenie jarów sprawia, że jest się gdzie wyżywać. Na jeden kilometr kwadratowy powierzchni przypada niekiedy ponad dziesięć kilometrów wąwozów! Teren jest ogólnie udostępniony, więc do woli można uskuteczniać tu zjazdy i wszelkiego rodzaju eksplorację. Przypomina to penetrowanie ogromnego labiryntu.
O ile przemieszczamy się wzdłuż rozcięć, erozyjnych, szczególnie zaś po ścieżkach, poruszanie nie stanowi dużego problemu. Trochę stromych zjazdów i podejść, niekiedy dłuższy odcinek dnem głębokiego wąwozu… Taka dynamiczna sinusoida. Nawet średnio wprawiony biker da radę. Gdyby jednak zechcieć pokonać szczebrzeszyńskie jary w poprzek rozcięć to jasnym stanie się, dlaczego porównałem tą okolicę do labiryntu - to byłaby istna katorga.
Nie próbujcie też wjeżdżać do nieeksplorowanych “kanionów”! Powywracane drzewa, zarośla, podmokły teren, a nawet strumienie wypełniające dna takich nieprzebytych wąwozów bronią dostępu jak mogą. Orientacja w tym środowisku jest ekstremalnie trudna i nawet najlepsi spece od nawigacji będą mieli nie lada orzech do zgryzienia. Trzymając się ścieżek pofruwacie po naturalnych bandach (uwaga na wypłukane przez wodę kratery!) i spróbujecie ostrych, acz krótkich zjazdów, gdzie spokojnie można się rozpędzić do 60 km/h. Prawdziwe szaleństwo!
Długość polskiego wybrzeża oficjalnie mierzona jest od wschodu w kierunku zachodnim. Podobnie jak ma to miejsce przy ważniejszych drogach, również i tu, na całej rozciągłości naszej granicy lądowej znajdują się słupki kilometrowe (z pominięciem Półwyspu Helskiego). Bywa, że jedzie sobie człek polem, zbliża się do ściany lasu, aż tu nagle zasysa go czarna dziura. Spadek jest gwałtowny, niczym nie zapowiedziany. Lepiej mieć wtedy głowę na karku i mocne nerwy. Oczy mają z początku kłopot z akomodacją, bo w wąwozach panuje zazwyczaj półmrok. A tymczasem trzeba działać, wąski i kręty tunel przypomina jako żywo tor bobslejowy.
Na szczęście gleba jest zazwyczaj dość łaskawa (czyt.: miękka). Do rarytasów należą singletracki, które spotkać można niekiedy na ścianach odgradzających sąsiadujące ze sobą wąwozy. Przy takim ich zagęszczeniu nie jest to zjawisko rzadkie. Jadąc grzbietem takiej fantastycznej grzędy trzeba umiejętnie balansować, w przeciwnym razie nietrudno stoczyć się po stromej i wysokiej ścianie na samo dno zacienionego jaru.
Emocje, jakie niesie ze sobą eksploracja tego fascynującego miejsca, sprawia, że warto ponieść wszelkie trudy. Ciekawym przeżyciem jest nocna wizyta w “Piekiełku”. Dna przykrytych buczyną wąwozów przepełnia wówczas nieprzenikniony mrok. Sceneria staje się upiorna, jazda z dobrym oświetleniem dostarcza niezapomnianych wrażeń. Tylko nie wystraszcie się pohukiwania puszczyków - są raczej niegroźne, no chyba że ktoś jest myszą.
Przeszłość ukryta w chaszczach
Nie od dziś wiadomo, że najbardziej charakterystycznym obrazkiem, a także wizytówką Roztocza, są niezliczone wąwozy i jary. Z nimi najczęściej kojarzy się imię tej krainy. Ale to nie jedyne specyficzne dla tego obszaru elementy. Typowymi akcentami w tamtejszym krajobrazie są także malownicze cmentarze (najczęściej greckokatolickie), różnego rodzaju ruiny, zabytkowe cerkwie, a nawet potężne bunkry. Słowem - rozmaite antropogeniczne pamiątki, które popadły w zapomnienie.
Całe Roztocze jest nimi wręcz usiane, a szczególne ich bogactwo spotkamy we wschodniej, przygranicznej części. Większość śladów przeszłości zakryła dziś tryumfująca przyroda. Odszukanie wiąże się zazwyczaj z posiadaniem dobrej mapy i pewnego wyczucia - może nawet intuicji. Przyda się też pojazd, któremu nie straszne bezdroża i głębokie piachy. Ukryte w leśnej głuszy zabytkowe mogiły i całe cmentarze to temat nie tylko dla romantyków.

Czytaj dalej: 1

Tags: , , , ,

Read Users' Comments (0)

Gdy litr benzyny kosztował pięćdziesiąt groszy…

Historia motoryzacji w Polsce sięga okresu międzywojennego. Wkrótce po odzyskaniu niepodległości w naszym kraju pojawiły się pierwsze przedstawicielstwa firm samochodowych.Chevrolet typ AB z 1928 roku, za kierownicą Jerzy Jagodziński, zdjęcie z 1939 roku

Co ciekawe, w Polsce można było kupić nie tylko samochody europejskie, jak citroen czy fiat. W 1924 roku uruchomiono sprzedaż amerykańskich chevroletów, które okazały się takimi bestsellerami, że już po czterech latach zdobyły połowę rynku!
O tym, jak wyglądały początki motoryzacji w Polsce, opowiada pan Jerzy Jagodziński (rocznik 1923) z Warszawy.

Pan Jerzy, który w latach 60. tworzył pierwsze w Polsce stacje diagnostyczne, od najmłodszych lat interesował się samochodami, a teraz wspomina swoje przedwojenne początki motoryzacyjnej kariery.
Samochody przed wojną były rzadkością, zaś pan już od dziecka miał z nimi do czynienia. Od kiedy rodzina miała samochody?
- Mój ojciec, Jan Jagodziński, kupił w 1917 roku w Koźminie Wielkopolskim młyn napędzany maszyną parową, zaś po wojnie rozbudował młyn i elektrownię, w których pracowały silniki ssąco-gazowe marki Deutz i Wintherthur z 1913 roku.
- Ojciec był miłośnikiem motoryzacji. W 1913 roku kupił motocykl NSU z pasowym napędem. Ruszanie było kłopotliwe, bo wcześniej trzeba było korbką napiąć pas łączący silnik z kołem (nie było sprzęgła), a następnie powoli stopą zluzować napięcie pasa.
Cytat Litr paliwa w latach 20. kosztował ponad 80 groszy, przed wojną staniał do 50 groszy. Niewykwalifikowany bezrobotny dostawał na zasiłku 50 groszy dziennie. Pamiętam z ojcem w Poznaniu w restauracji braci Dawidowskich przy ul. Św. Marcin zjedliśmy obiad za 50 groszy. - Ojciec sam lubił majsterkować przy maszynach. Młyn potrzebował transportu i ojciec w pewnym momencie miał trzy ciężarówki. Najstarszą był NAG z 1913 roku, na masywach.
- W latach dwudziestych kraj stawał na nogi, panował optymizm i ojciec podarował mamie beżowo-żółtego kabrioleta Chevrolet Six. Po raz pierwszy w życiu kupił nowe auto. Ojcu bardzo podobał się Chevrolet, bo miał 6-cylindrowy silnik i fantastyczne, kolorowe reklamy. Rodzina dziwiła się, że kupił nowe, drogie auto - Chevrolet kosztował 10 tys. zł. Ale ojciec był bardzo ambitny - jak postanowił, to musiało być zrobione.
Motoryzacja była wtedy kosztowna?
- Była bardzo droga. Litr paliwa w latach 20. kosztował ponad 80 groszy, przed wojną staniał do 50 groszy. Niewykwalifikowany bezrobotny dostawał na zasiłku 50 groszy dziennie. Pamiętam z ojcem w Poznaniu w restauracji braci Dawidowskich przy ul. Św. Marcin zjedliśmy obiad za 50 groszy - kiełbasę parówkową z kapustą i ziemniakami.
- Samochodem jeździła mama, co stanowiło nie lada sensację. Miała szal, futro z lisów, skórzaną czapkę z małym daszkiem i rękawice ze sztylpami - taki snobistyczny fason żony bogatego przemysłowca.
- Ale na przyjemności nie starczało pieniędzy - młyn trzeba było rozbudować, pojawił się kryzys. Po roku rodzice sprzedali Chevroleta i kupili znacznie tańszego, używanego, starego Fiata 503 z zamkniętym nadwoziem. To właśnie na nim nauczyłem się jeździć.
Ile miał pan wtedy lat?
- Po raz pierwszy ojciec posadził mnie na kolanach i powiedział “kieruj”, jak miałem 8 lat. Było to podczas wyjazdu nad Wartę, na gruntowej drodze do Roguska. Dawałem sobie radę, imponowało mi prowadzenie auta.
Tuż po zakończeniu wojny samochody tworzyły pierwszą komunikację w zniszczonej Polsce. To one stanowiły wówczas podstawowy środek transportu i zastępowały zniszczone koleje.
- Niedługo potem tata gdzieś wyjechał, a do mnie przyszły dzieciaki z sąsiedztwa. Żeby popisać się przed nimi wsadziłem je do naszego samochodu i wyjechałem z garażu. Na łące zawróciłem i postawiłem samochód na miejsce. Wieczorem wrócił ojciec i obszedł całe gospodarstwo. Byłem z nim i w garażu poczuliśmy dziwny swąd. Pomyślałem, że da mi w skórę, bo bez pozwolenie uruchomiłem samochód. A on zapytał, czy wyjechałem na ulicę, czy na łąkę. Gdy usłyszał, że na łąkę, to przypomniał, żebym przed jazdą zwalniał hamulec ręczny. Potem, gdy wyjeżdżaliśmy do Poznania, pozwalał mi prowadzić samochód.
Ówczesne samochody były trudne w prowadzeniu?
- Niespecjalnie, chociaż hamulce, sprzęgło i kierownica nie miały wspomagania. Natomiast pamiętam, jak jeździłem z ojcem do drogerii Czesława Ogurkowskiego. Miał ręczną pompę do benzyny z dwoma zbiornikami po 5 litrów każdy. Jeden zbiornik napełniało się ręczną pompą, a w tym czasie z drugiego spuszczało paliwo do samochodu.
- Ruch na drogach był niewielki. Było sporo koni, niektóre płoszyły się na widok samochodu. Wozy konne powinny były jeździć “latówkami”, czyli drogami polnymi obok szos, które drogowcy wysypywali tłuczniem. Po utrzymaniu dróg było widać, który starosta jest “koniarzem”, a który - “samochodziarzem”. Starostowie byli właścicielami ziemskimi i stać ich było na samochody. Zmotoryzowani wyraźnie lepiej dbali o drogi tłuczniowe.
- W 1939 roku już Chevroletem udało mi się przekroczyć 100 km/h. To było na drodze Jarocin - Gniezno. Po zjechaniu z drogi do Poznania, na odcinku od Miąskowa do Miłosławia powstawały eksperymentalne odcinki brukowane kostką bazaltową, granitową, cegłą. Nawet 4 czy 5 km było wyasfaltowane. Ta gładka powierzchnia zaskoczyła nas, widzieliśmy, jak odbijają się w niej drzewa rosnące wzdłuż szosy. Zatrzymaliśmy auto i wyszliśmy, żeby zelówkami sprawdzić, czy ten asfalt nie jest aby śliski.
Chevrolet typ AB z 1928 roku, zdjęcie z 1939 roku
To był drugi Chevrolet w pańskiej rodzinie?
- Po Fiacie ojciec kupił w 1939 roku ciemnozielonego Chevroleta AB z 1928 roku. Nie pamiętam, kto go sprzedawał, ale był w dobrym stanie. Ojciec jednak wraz z dwoma mechanikami zrobił szczegółowy przegląd nabytku. Rozebrał nawet silnik. Wszyscy zachwycaliśmy się wałem korbowym na łożyskach kulkowych.
- Chevrolet został zarejestrowany 26 kwietnia. Był dużo szybszy od Fiata. Po wciśnięciu pedału gazu zryw był niesamowity. Ojciec ostrzegał mnie: “Pamiętaj synek, to nie jest Fiat”. Ojciec uwielbiał szybką jazdę.
Skończyło się bez wypadków?
- Mieliśmy jeden, 19 lipca w Poznaniu, ale nie z powodu szybkiej jazdy, tylko oślepiającego słońca. Prowadził ojciec i jadąc pod słońce nie zauważył długich szyn wystających z konnej platformy. Stalowe belki wybiły szybę i znalazły się nagle między głowami ojca i moją. Zrobiło się kupę szumu, na szczęście nic się nikomu nie stało, a nowa szyba została wprawiona kilka godzin później.
Nie naciskał pan na ojca, żeby kupił nowy samochód?
Pierwszy września w świadomości Polaków od lat maluje się w czarnych barwach. Młodzieży data ta kojarzy się z początkiem roku szkolnego, w pamięci starszych pokoleń wciąż rozbrzmiewa huk dział pancernika Schleswig-Holstein i budzące grozę syreny nurkujących niemieckich sztukasów. - Nowe auta bardzo mi się podobały, ale wiedziałem, że są drogie. Z gimnazjum Księży Salezjanów w Ostrzeszowie pisałem do przedstawicielstw z prośbą o katalogi. Miałem album i w nim wklejałem fotografie najnowszych modeli samochodów.
- Raz do Ostrzeszowa zajechało dwóch dżentelmenów w odkrytym BMW z maską na pasy i zapytali księdza, gdzie jest właściciel firmy “Jagodziński”. Ksiądz stwierdził, że jest tylko gimnazjalista o takim nazwisku. Panowie przedstawili się, że są z Katowic z salonu marki i chcieli mnie zobaczyć.
- Poprosiłem ich o wybaczenie, bo wprowadziłem firmę w błąd i naraziłem na koszty dalekiej podróży. Panowie wzięli mnie na przejażdżkę - jeden z nich przesiadł się nawet na tył, na tak zwane siedzenie dla teściowej, abym jechał obok kierowcy. Prowadzący mocno wciskał gaz, a ja zgrywając ważniaka na to: “Myślałem, że więcej wyciąga”. Potem pojechali jeszcze do ojca, do oddalonego o 60 km Koźmina, ale ojciec się nawet na mnie nie zdenerwował.
Kiedy zdobył pan prawo jazdy?
Dowód rejestracyjny samochodu - W 1939 roku ojciec stwierdził, że muszę zrobić prawo jazdy, bo będę go zastępować. Mnie nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Chociaż byłem w trzeciej klasie, to wkręciłem się na zajęcia Przygotowania Wojskowego prowadzone dla uczniów czwartej klasy. Ze starszymi kolegami wysłuchałem wykładów o budowie samochodu. Eksponatem było podwozie zabytkowego auta marki Protos, z lewarem hamulca ręcznego na zewnątrz karoserii.
- Jeździć samochodem już umiałem. Jako ekstern zdawałem na kursach Franciszka Jurkowskiego. Grupa słuchaczy liczyła trzydzieści osób, to byli głównie mężczyźni w wieku ok. czterdziestu lat, z całej okolicy Koźmina. Na amatorskie prawo jazdy trzeba było wykazać się sporą wiedzą techniczną. Radca Trampler (u którego zdawał na prawo jazdy także mój ojciec), pytał np. co to jest prądnica, jak jest zbudowany i do czego służy akumulator.
- Ponieważ egzaminator zaparkował swoje DKW kabrio przy lewej krawędzi ulicy, co skomentowałem jako nieprawidłowe zachowanie, bo pasażerka Tramplera musiała wysiąść na ulicę, otrzymałem dodatkowe, podchwytliwe pytanie: jakie światła powinien mieć autobus. Chodziło o dwa niebieskie, obrysowe światła na dachu. Odpowiedź znałem i przed egzaminatorem wykonałem jazdę próbną. W samochodzie siedział ze mną tylko instruktor. Ta jazda była dla mnie formalnością, bo z prowadzeniem z łatwością dawałem sobie radę.
- Na kilka tygodni przed wojną w starostwie powiatowym w Krotoszynie odebrałem “Pozwolenie na prowadzenie samochodu”, czyli zielone, a więc amatorskie prawo jazdy. Czerwone były dla zawodowców.
We wrześniu 1939 roku wojsko zarekwirowało Chevroleta?
- Nie, znajomi oficerowie rezerwy wyprosili u dowódcy pułku w Krotoszynie majora Kabzy, aby nie zabierał nam samochodu, tylko żeby wojsko mogło w każdej chwili z niego korzystać. Dostałem polecenie rozwiezienia kart mobilizacyjnych. Byłem cały podniecony wojennymi przygotowaniami. Zgłosiłem się nawet do żywych torped, ale bosman kazał mi wynosić się. Mundur miałem z Przysposobienia Wojskowego, które także zaliczyłem awansem.
Jerzy Jagodziński obecnie - Ojciec zamontował z tyłu Chevroleta stulitrową beczkę na benzynę, bo nie we wszystkich wsiach można było zatankować. Z kartami objechałem cały powiat. Tuż przed rozpoczęciem wojny, zawiozłem rodzinę do Jastrzębowa. Wracałem do ojca do Koźmina (pilnował gospodarstwa) i w Cielczy zatrzymali mnie polscy czołgiści. Między drzewami dostrzegłem dwie-trzy tankietki. Oficer w skórzanej kurtce pancerniaków wyskoczył do mnie z groźbami, żebym nie gadał, tylko natychmiast dał mu benzyny.
Ale samochodu nie zabrali?
- Nie, za to jak weszli Niemcy, to pułkownik Wehrmachtu zarekwirował samochód. Popłakałem się, bo go polubiłem. Bardzo mi się podobał. Byłem jak fasoniarz, za kierownicą siedziałem z wysuniętym łokciem.
Jak to się stało, że zachował pan dokumenty auta?
- Pułkownik polecił żołnierzowi zabrać Chevroleta. Żołnierz do mnie z krzykiem, gdzie są dokumenty, a ja, że nie oddam. Dostałem w pysk i znów się poryczałem, więc pułkownik kazał żołnierzowi dać spokój. Tylko prawo jazdy zabrali mi później Niemcy.
- W 1943 roku pracowałem jako kierowca berlińskiego autobusu. Na dachu miał ogromny balon na gaz świetlny. Wolałem pracę kierowcy niż stać przy maszynie w fabryce Heinkla. Po ucieczce z Berlina, za karę zostałem skierowany przez Arbeitsamt do pracy w mleczarni w Krotoszynie, gdzie prowadziłem ciężarówkę na gaz z grysu koksowego.
Miał pan jeszcze kontakt z Chevroletami?
- Po wojnie, w Oficerskiej Szkole Samochodowej w Bydgoszczy w kompanii szkolno-remontowej w 1945 roku miałem do czynienia z ciężarowymi Chevroletami, tzw. kanadami. To były bardzo dobre, niezawodne samochody, z lekko pracującą skrzynią biegów. Jako jedyne miały silnik górnozaworowy - były to mocne wozy. Miały dwie osie i były szybsze od terenowych, trzyosiowych. Ponieważ utrzymywałem tabor w ruchu, doceniałem także łatwość napraw.
- Po wyjściu z wojska nie miałem własnego samochodu. To już były inne czasy i luksusem był motocykl.

  • Kredyt hipoteczny pko bp
  • Tags: , , , ,

    Read Users' Comments (0)

     Page 1 of 2  1  2 »